Dynasteia sezony I-III Strona Główna
Regulamin Dynastie Mapy Cennik FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Rejestracja Zaloguj

Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości


Poprzedni temat «» Następny temat
Corte Real
Autor Wiadomość
Ń 
baleia branca


Gadu-gadu: 11448201
Dynastia: Bragança
Posty: 325
Wysłany: 03-02-2010, 11:24   Corte Real

.






.
_________________
Morrer, mas devagar.
  Obóz polityczny: pro-dorsz Monarchia: absolutna Wyznanie: katolicyzm
 
Ń 
baleia branca


Gadu-gadu: 11448201
Dynastia: Bragança
Posty: 325
Wysłany: 17-02-2010, 02:44   






1721



- To dopiero będzie wyprawa! - zawołał Jan, wielce zadowolony, miotając się w nerwowym podnieceniu po komnacie, która niespotykanym trafem zgromadziła w obrębie swoich ścian niemal całość rodziny królewskiej. - Magnificíssima!
- Głupia - wycedził Francisco. - Ty i twoje odchylone pomysły. Czasami trudno mi zadecydować, który z nich zasługuje na miano karnawałowego Króla Błaznów. To, co wymyśliłeś teraz...
- Benedictus qui venit in nomine Domini! - przerwał bratu Jan, niezrażony, grzmiąc wielkim głosem i wznosząc ramiona ku powale w geście emfatycznym i tylko odrobinę teatralnym.
- Aequam memento rebus in arduis servare mentem - zareplikował Franciszek natychmiastowo i nic nie tracąc na ostrym tonie. - Nie rzucaj mi w oczy swoim oczytaniem, bo zacznę wiele mówić o tym, jak niewiele ma wspólnego wykształcenie z inteligencją. Podróż do Rzymu? Teraz? Kiedy cała Europa płonie wojennym ogniem, kiedy Rzesza tłamsi się z Duńczykami, w Alpach Włosi wyżynają Francuzów, w Rzeczpospolitej Polskiej mordują królów, a na Turków rzuca się połowa chrześcijańskich władców? Ty, monarcha Portugalskiego Imperium, obrońca słodkich ziem Portugalii i Algarve, odpowiedzialny przed swoimi poddanymi i przed Bogiem... Nie na darmo nazywają cię Szalonym, chociaż ja użyłbym epitetów daleko ostrzejszych!
- Powściągnij język - powiedział Jan, jednym płynnym ruchem wyciągając z pochwy szpadę i kierując giętkie ostrze na pierś Franciszka, co spowodowało krótki okrzyk przerażenia "Main Gott!" jaki się wyrwał z ust Anny Karoliny, wciąż nienawykłej do gorącej krwi infantów.
- Podróż do Rzymu! - wybuchnął tymczasem Manuel, również dobywając szpady i rzucając się na swego królewskiego brata, co zmusiło go do pozostawienia w spokoju sceptycznego księcia Beja i przystawienia się do riposty. Dźwięk ostrza uderzającego o ostrze rozbrzmiał w sali, kiedy tańczyli dookoła siebie, wymieniając zgrabne ciosy pod niespokojnym wzrokiem dam i zniesmaczonym spojrzeniem Franciszka. - Ale czemu tylko do Rzymu? Chcę zobaczyć Rzym, Paryż, Beardoux, Kassel, wojenną gorączkę trawiącą wschodnie i północne ziemie Europy! Jaka sława będzie moim udziałem, kiedy będę tylko siedział wewnątrz lizbońskich i rzymskich murów?
- Cierpliwości - wybuchnął śmiechem Jan.
- Podróż do Rzymu, teraz, kiedy...
- Och, ucisz się już, umiłowany bracie mój - orzekł król. - Żadna podróż, tylko pielgrzymka. A ponieważ pielgrzymować mam zamiar przez kraje chrześcijańskie, ba! powiem więcej, przez kraje oddane na łono Świętej Matki Kościoła, liczę więc, że prawo nienaruszalności osoby pielgrzyma jest tam respektowane. Nawet ty, z tym swoim bluźnierczym nieposzanowaniem Boga, nie ośmieliłbyś się narażać na ekskomunikę. Zresztą, istnieje jeszcze Morze Śródziemne i jeśli będzie taka potrzeba, część drogi odbędę statkiem. Ale tę drogę odbędę. Są sprawy, które mogę oddać tylko Bogu i które Bogu oddać należy.
- Jakbyś mało miał kościołów w Portugalii...
- Franciszku! - zawołała z oburzeniem bogobojna Maria Zofia, Królowa-Matka. Franciszek zamilkł, w milczeniu już tylko mnąc cisnące się mu na usta przekleństwa.
- Jak powiedziałem, tak będzie. Są sprawy, które Bogu się należą - król gwałtownym ruchem odrzucił szpadę, doskoczył do krzesła, na którym w skupieniu haftowała Maria Teresa i ujął jej dłoń, odrywając ją od robótki. - Oto już drugi rok, jak los skąpi mi syna i następcy. Być może Bóg, mimo swego wielkiego miłosierdzia, wciąż pała w moją stronę gniewem za to, iż upór i duma i zaślepienie moje były przyczyną, że ziemie Iberii nasiąkły krwią jej dzieci. Sam nie zaznam spokoju, póki sprawy tej nie zrzucę ze swojego sumienia w mętne wody Tybru - nie będzie tak, iżby ziemie portugalskie miały cierpieć niedostatek przez grzechy swojego króla! A że będą i inne sprawy, które sam chętnie i osobiście przedstawię obliczu Jego Świątobliwości... to rzecz inna i pomniejsza. Ot, choćby i ta kustodia, która wyszła spod zręcznych rąk naszego wspaniałego João Frederico Ludovice. Chętnie zobaczę, czy potrafią na papieskim dworze docenić tak dobrą robotę! Zresztą, patrz na moją panią, na księżną habsburskiej krwi i królową Portugalii. Nawet ona w swoim ustatkowaniu i mądrości nie robi mi takich wyrzutów, na jakie ty raczysz sobie pozwalać.
- Podczas gdy wy, panie, modlić się będziecie przed świętymi relikwiami Rzymu, ja wznosić będę prośby o wasz dobry i szybki powrót w granice królestwa - powiedziała Maria Teresa z całą możliwą powagą swojego piętnastoletniego oblicza.
- Oto królewska odpowiedź godna królewskiej krwi - zawołał Jan i ucałował dłoń swojej młodziutkiej żony. - Będzie jak rzekłem. A każdego, kto jeszcze raz ośmieli się obrażać Boga swoimi przyziemnymi wątpliwościami, nakarmię smażonymi sardynkami podczas obiadu, na którym głównym daniem będzie dorsz à Brás!




~


Żądny widoku miejsc świętych, jako i pomny słów, które rozbrzmiały swego czasu w Lateranie, Jan V Bragança z łaski bożej król Portugalii i Algarve, książę Brazylii etc. etc., wyruszył w otoczeniu okazałej świty ku bramom Rzymu, by powierzyć Piusowi VI garść spraw natury osobistej oraz garść kwestii o charakterze politycznym.

Królowi towarzyszy infant Manuel, zarówno w roli królewskiego brata, jak i jako dowódca elitarnej grupy kawalerii, wyłonionej z Exército das Baleias Brancas do opieki nad osobą króla i nad europejskimi drogami, które przyjdzie mu przemierzać. Wśród świty znajduje się również Rodrigo Anes de Sá Almeida e Meneses oraz Diogo Barbosa Machado, który poza sprawami ducha na prośbę Pierwszego Sekretarza Królewskiej Akademii Nauk Manuela Caetano de Sousa obiecał okazać po drodze swoje zainteresowanie wartościowymi pozycjami wydawniczymi.
_________________
Morrer, mas devagar.
  Obóz polityczny: pro-dorsz Monarchia: absolutna Wyznanie: katolicyzm
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Klikaj codziennie, pomóż potrzebującym
opowiadania,fantastyka   Klub Miłośników Fantastyki Aletheia

Strona wygenerowana w 1,04 sekundy. Zapytań do SQL: 8